Saturday, July 19, 2008

Finansowa katastrofa?

Finansowa katastrofa?
red. Małgorzata Goss (2008-07-18)
Aktualności dnia
słuchajzapisz
Zobacz również inne publikacje związane z tym tematem:
AUDYCJE:
Finansowa katastrofa? - [2008-07-18]red. Małgorzata Goss
ARTYKUŁY:
Nadciąga finansowa katastrofa - [2008-07-17]
Finanse w pułapce demografii - [2008-07-17]

Restytucja mienia Niemieckiego i Zydowskiego a sprawa Polska

Restytucja mienia Niemieckiego i Zydowskiego a sprawa Polska


Restytucja mienia Niemieckiego i Zydowskiego a sprawa Polska
Polish Pilots of the RAF

A real hero - Witold Pilecki - A Volunteer for Auschwitz

Witold Pilecki. Volunteering to Auschwitz


BOHATER EUROPY

ZEGOTA saved 50000 Jews from Holocaust 2/3


Na google video jest w całości teatr telewizji o procesie Pileckiego. Gorąco polecam. Facetowi należy się film i ulica z nazwiskiem w każdym mieście. Pojawił sie pomysł, że Mel Gibson mógłby to nakręcić
Sami nie orzekają, a od nas chcą
Nasz Dziennik, 2008-07-19
Z senator Dorotą Arciszewską-Mielewczyk (PiS), prezesem Powiernictwa Polskiego, rozmawia Paweł Tunia

Według marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego rezolucja Prawa i Sprawiedliwości wzywająca rząd do podjęcia działań zmierzających do ochrony Polaków przed roszczeniami obywateli Niemiec to hipokryzja, a rząd PiS przez dwa lata rządów nie próbował nawet podjąć problemu.
- Hipokryzja pojawia się raczej po stronie pana Komorowskiego, którego wypowiedź mnie bulwersuje. Przeraża mnie brak chęci do podjęcia tego tematu. Przez dwa lata rządu PiS może nie zrobiono wystarczająco dużo, bo to były tylko dwa lata, jednak to właśnie poprzedni premier i obecny prezydent rozpoczęli rozmowy z rządem kanclerz Angeli Merkel w sprawie uregulowania kwestii roszczeń i dóbr kultury, które są nieuregulowane w traktacie z 1991 r. o dobrej współpracy i przyjaźni. Poprzedni rząd rozmawiał ze stroną niemiecką o rodzicach, którzy są dyskryminowani z tego powodu, że są Polakami, i zabrania się im rozmawiać z dziećmi po polsku, pozbawia się ich praw rodzicielskich i widywania się z nimi. Rząd Jarosława Kaczyńskiego wprowadził ustawę o przekształceniu wieczystej dzierżawy we własność oraz ustawę o ujawnieniu własności Skarbu Państwa w księgach wieczystych. To Kaczyński jeździł do Nart i spotykał się z wywłaszczanymi Polakami oraz wyasygnował środki dla samorządów na porządkowanie ksiąg wieczystych. Z powodu tych działań byliśmy atakowani w mediach niemieckich. Mam sprawę w sądzie, bo pani Eryka Steinbach oskarżyła mnie o naruszenie dóbr osobistych. Uderza się finansowo w Powiernictwo Polskie i we mnie oraz w stowarzyszenia polskie mówiące o tych sprawach poprzez wyroki sądowe w Niemczech. Ponieważ jesteśmy w UE, więc musimy się do tego stosować.

W jaki sposób polskie stowarzyszenia bronią się przed tymi atakami?
- Żeby się odwoływać, musimy mieć środki, a nasze stowarzyszenia są organizacjami biednymi. Nie mamy takiego zaplecza finansowego, jak ma Związek Wypędzonych czy inne organizacje niemieckie, ani takiego wsparcia politycznego. Niemieckie organizacje są wspierane przez prezydenta Niemiec, premierów poszczególnych landów, panią kanclerz, przez niemieckich parlamentarzystów. Jest wielkim dramatem, że władze polskie nie udzielają takiego wsparcia polskim organizacjom broniącym własności w Polsce przed roszczeniami. Słowa pana Komorowskiego świadczą o tym, że sprawy te nie są ważne dla obecnej koalicji.

W obecnym systemie prawnym można w ogóle skutecznie chronić polską własność?
- Jest kilka kancelarii prawnych, niestety zbyt mało, chętnych do pomocy zagrożonym mieszkańcom. Sprawy te są skomplikowane i w obecnym systemie prawa polskiego można to dowolnie interpretować. Brakuje jednolitej doktryny prawnej w tej kwestii, i tu tkwi szczególne niebezpieczeństwo. Trzeba dążyć do takiego rozwiązania, jakie obowiązuje w Niemczech, gdzie sądy nie orzekają odszkodowań za mienie utracone albo zniszczone w czasie II wojny światowej. U nas prawo interpretować można różnie i nasza inicjatywa zmierza do wypracowania jednolitej interpretacji i doktryny prawa. W sprawach roszczeń muszą być powiadamiane organy państwa, które powinny te problemy monitorować. Nie może być takiej sytuacji, że przesiedleńcy dostali już odszkodowania za nieruchomości pozostawione w Polsce, a teraz gdy okazuje się, że mogą dostać więcej, przychodzą drugi raz po to samo. Wraca też problem rozmów polsko-niemieckich i kwestia przyjęcia przez Niemcy obowiązku wypłacenia odszkodowań dla obywateli Niemiec, bo ci ludzie opuszczający Polskę są dzisiaj obywatelami tego kraju, oni zrzekli się obywatelstwa polskiego.

Kiedy rezolucja może zostać uchwalona?
- Chcemy, by parlament zajął się rezolucją na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Inicjatywa jest tak ważna, że parlamentarzyści powinni podejść do sprawy ponad podziałami.

Thursday, July 3, 2008

Czy potrzebna jest ekshumacja generała Sikorskiego

Czy potrzebna jest ekshumacja generała Sikorskiego





Czy potrzebna jest ekshumacja generała Sikorskiego dr Mieczysław Ryba (2008-07-03) Aktualności dnia słuchajzapisz



To nie był wypadek

o tragicznej śmierci generała Sikorskiego

To nie był wypadek
Małgorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 04.07.2003
W nocy z 4 na 5 lipca 1943 r. samolot z generałem Władysławem Sikorskim, premierem rządu polskiego i Naczelnym Wodzem, na pokładzie oraz towarzyszącymi mu osobami krótko po starcie w Gibraltarze runął do morza. Zginęli wszyscy pasażerowie i załoga, poza pierwszym pilotem. Katastrofa, wypadek? A może sabotaż i zamach zorganizowany przez służby specjalne? Czyje? Jednego państwa czy kilku? Kto był zainteresowany tym, by generał Sikorski "zniknął" ze sceny politycznej? Od 60 lat nie ma na te pytania wiarygodnych i uczciwych odpowiedzi. Premier rządu polskiego powracał 4 lipca z długiej inspekcji na Bliskim Wschodzie, gdzie wizytował jednostki polskie. W czasie rozmów z władzami brytyjskimi w Kairze zabiegał o przeniesienie jednostek polskich stacjonujących wówczas w Iraku na tereny o lepszych warunkach klimatycznych, by oddziały te lepiej mogły przygotować się do walki z Niemcami. W 1943 r. wojna wchodziła w decydującą fazę, w cieniu frontów rozstrzygał się już kształt polityczny powojennego świata. Generał Sikorski, który oprócz tego, że posiadał talenty wojskowe, był wybitnym politykiem, czynił wszystko, by Polska miała swój godny udział w planach aliantów. Nadchodził czas wypełniania zobowiązań sojuszniczych zaciągniętych wobec rządu polskiego. Wielka Brytania gwarantowała przecież uroczyste stwierdzenie, podpisane przez ambasadora Majskiego i generała Sikorskiego 30 lipca 1941 r., że "sowiecko-niemieckie traktaty z roku 1939 odnośnie do zmian terytorialnych w Polsce straciły swą ważność".

Coraz bardziej niewygodnyAle po Katyniu, gdy Stalin postawił w rozgrywce kartą polską na komunistycznych agentów z PPR, domaganie się przez rząd w Londynie wypełnienia zaciągniętych zobowiązań stawało się coraz bardziej niewygodne dla Churchilla i Roosevelta. Satrapa na Kremlu naciskał na przywódców wielkich mocarstw, by z gabinetu Sikorskiego usunąć ludzi "nieodpowiednich" (czyli nieuległych Moskwie), "a im prędzej to się stanie, tym lepiej". Sowiecki ambasador w USA radził, że Wielka Brytania i USA powinny postanowić, co ma być zrobione i "raczej powiedzieć to Polakom, niż ich pytać".
Upomnienia sowieckie trafiały na podatny grunt. Na konferencji Roosevelt - Eden w Waszyngtonie w drugiej połowie marca 1943 r. uznano, że stosunki z Rosją są głównym problemem polityki anglosaskiej. By pozyskać względy Stalina, propaganda prosowiecka w tak konserwatywnych społeczeństwach, jak amerykańskie czy angielskie, sięgnęła szczytów zakłamania. Gdy w Lesie Katyńskim odkrywano kolejne groby z polskimi oficerami, popularny w USA tygodnik "Life" poświęcił cały numer Związkowi Sowieckiemu: z podobizną Stalina na okładce i portretem Lenina na całej stronie, opatrzonym podpisem: "Był, być może największym człowiekiem nowoczesnych czasów". Czy może dziwić, że dla wielkich tego świata, którzy bili pokłony przed zbrodniarzem wszech czasów i przygotowywali się do oddania mu Polski w niewolę, gen. Sikorski stawał się osobą niewygodną?

Blokada sterów?Po przelocie z Kairu do Gibraltaru i jednodniowym postoju samolot z gen. Sikorskim na pokładzie 4 lipca 1943 r. wystartował w drogę do Londynu. Po starcie maszyna nagle opadła, runęła do wody i w ciągu kilku minut zatonęła. W katastrofie zginęli: jedyna córka gen. Sikorskiego Zofia Leśniowska, gen. Klimecki, płk Marecki, angielski płk Cazalet, por. Ponikiewski, sekretarz Kułakowski i Gralewski, a także doradca wicekróla Indii brygadier Whitley oraz 3 innych Anglików, wojskowych wysokiego szczebla.
Zwłok 5 osób, w tym córki generała, nigdy nie odnaleziono. Uratował się jedynie pilot kapitan Edward Prchala, Czech. Jako jedyny założył kamizelkę ratunkową, choć podobno nigdy wcześniej tego nie czynił w czasie lotu. Na jego zeznaniach powołana po katastrofie brytyjska komisja śledcza oparła swoje ustalenia. Do prac - ale jedynie w charakterze obserwatora - dopuszczono tylko jednego Polaka mjr. inż. S. Dudzińskiego.
Według kpt. Prchali przebieg wydarzeń był następujący: "Zezwolenie na start otrzymałem o godz. 23.10 i natychmiast wystartowałem. Wzniosłem się w powietrze przy szybkości 130 mil na godzinę. Kiedy osiągnąłem wysokość 150 stóp, oddaliłem kolumnę sterownicy od siebie, aby nabrać szybkości. Po uzyskaniu prędkości 165 mil na godzinę chciałem wyciągnąć samolot w górę przez ściągnięcie kolumny sterownicy do siebie, niestety bez rezultatu. Kolumna sterownicy z pewnością zablokowała się. (...) Nagle samolot zaczął zbliżać się do powierzchni morza. Krzyknąłem wówczas do załogi: 'Lądowanie z uszkodzeniem samolotu' i zamknąłem przepustnice gaźników. Samolot natychmiast uderzył o powierzchnię morza i więcej już nic nie pamiętam".
I tę wersję o zablokowaniu sterów - co, jak wspominali piloci obsługujący Liberatory, w tym typie samolotu zdarzało się nie tak rzadko - brytyjska komisja przyjęła za przyczynę katastrofy. W końcowym orzeczeniu wyraziła dziwnie sformułowany pogląd: wypadek "nie nastąpił na skutek sabotażu, lecz na skutek innej przyczyny, której komisja na podstawie dochodzeń nie jest w stanie ustalić". Dlaczego z góry wykluczono sabotaż, nie podając żadnej innej przyczyny?

Prawda utajnionaWersję brytyjską kategorycznie podważył w latach 90. wybitny polski specjalista prof. Jerzy Maryniak z Politechniki Warszawskiej. Dokonując symulacji komputerowej lotu Liberatora, doszedł do wniosku, że samolot był sprawny przez cały okres lotu, sterowany świadomie przez pilota do momentu wodowania. Czy Prchala został zatem zmuszony do utopienia samolotu? Czy pasażerowie samolotu jeszcze żyli w tym momencie? Jeżeli nie, kiedy i przez kogo zostali zabici?
Pytań pojawia się jeszcze więcej, gdy zestawi się inne fakty. W czasie "katastrofy" Liberatora w Gibraltarze przebywał słynny płk Kim Philby z brytyjskiej Secret Service, a jednocześnie, jak ujawniono już po zakończeniu "zimnej wojny", sowiecki agent. Był tam też Iwan Majski, ambasador sowiecki w Londynie. Czysty przypadek czy część misternie przygotowanego planu?
Klucz do rozwiązania zagadki śmierci generała Sikorskiego leży w archiwach brytyjskich. Nieżyjąca już pani Ewa Chapman z Gozdawa-Osuchowskich, w czasie wojny sekretarz parlamentarny dyrektora Biura Prezydialnego Adama Romera, pisała w "Naszym Dzienniku", że tylko część materiałów znajdujących się w Public Record Office w Kew została udostępniona. Dokumenty znajdujące się w trzech drewnianych skrzyniach i nieskładowane w Kew, umieszczone w innym miejscu, które znane było pani Chapman, opatrzone zostały adnotacją "top secret" i "nie do otwarcia przed upływem dwustu lat". ("Londyn ukrywa prawdę", "Nasz Dziennik", 5-6.09.1998 r.).
Być może prawdy o tym, co naprawdę wydarzyło się w Gibraltarze 4 lipca 1943 r., nie dowiemy się nigdy, bo brytyjskie archiwa służb specjalnych nie podlegają odtajnieniu. Przyznał to w odpowiedzi na interpelację posła Leszka Murzyna w maju 2002 r. minister Cimoszewicz. "Strona brytyjska nie przewiduje żadnych wyjątków od zasady nieujawniania akt tych służb". A więc władze polskie z góry kapitulują, rezygnując z dotarcia do prawdy o śmierci generała Sikorskiego! Czy to brak odwagi, by zmierzyć się z trudną, choć może gorzką prawdą, czy coś więcej?
O tym, że katastrofa w Gibraltarze nie była zwykłym wypadkiem czy błędem pilota, przekonani byli nie tylko pogrążeni w żałobie Polacy, ale i ludzie, którzy pociągali za sznurki wielkiej polityki. Znany historyk Władysław Pobóg-Malinowski cytuje opinię Sumnera Wellesa, w 1943 r. amerykańskiego podsekretarza stanu, że generał Sikorski nie zginął wskutek wypadku lotniczego.

Szpieg wśród najbliższych?Wiele do myślenia dawał fakt, że w ostatniej podróży gen. Sikorskiego nie towarzyszył mu Józef Retinger, jego osobisty sekretarz, szara eminencja rządu polskiego w Londynie, uważany za agenta brytyjskiego, a być może i innych wywiadów. Retinger, spolonizowany Żyd, miał znaczny udział w walce i prześladowaniach Kościoła katolickiego w Meksyku w latach 20. XX w. Był członkiem masonerii; po wojnie zainicjował powstanie Klubu Bilderberg - namiastki rządu światowego; promował tzw. ideę europejską, czyli integrację europejską na zasadach masońskich, dokładnie takich, jakie obecnie realizuje Unia Europejska.
Jako sekretarz generała Sikorskiego nie odstępował go ani na krok, towarzysząc premierowi we wszystkich podróżach zagranicznych. Z wyjątkiem tej ostatniej... Stanisław Kot cytował słowa gen. Sikorskiego, który mówił: "Ostrzegam cię jak najbardziej stanowczo przed tym włóczęgą! Ja nie wiem, dla kogo on pracuje!". Nie zdobył się jednak na odsunięcie Retingera...

Uderzyli w autorytetJakakolwiek nie byłaby przyczyna katastrofy (?) w Gibraltarze, na pewno nagła śmierć gen. Sikorskiego miała odebrać Polakom nadzieję, potężnie zachwiać ich niewzruszonym do tej pory przekonaniem, że sprawa polska jest też sprawą całego wolnego świata. Już w pierwszym roku okupacji, wiosną 1940 r. Polacy powtarzali: "Im słoneczko wyżej, tym Sikorski bliżej". Naczelny Wódz był dla nich uosobieniem dumy narodowej i godności, a świadomość, że w Paryżu, a potem w Londynie działa legalny rząd polski, mający uznanie wielkich mocarstw, miała ogromne znaczenie dla bohatersko zmagającego się z okupantami społeczeństwa.
Ci, którzy stali za "katastrofą" w Gibraltarze, a wcześniej za aresztowaniem gen. Stefana Grota-Roweckiego, dobrze rozpracowali psychikę polską. Uderzyli w autorytet, który jednoczył Naród, podrywał ludzi do najbardziej bohaterskich czynów i oporu (Czy może dziwić więc fakt, że to właśnie już na początku okupacji propaganda niemiecka rozpętała ogromną kampanię wymierzoną w Ojca Świętego Piusa XII - opokę duchową Polaków?). Czy jego "zniknięcie" miało sprowokować zrozpaczonych Polaków do nieracjonalnych posunięć? Nie wiadomo.


Do wolnej OjczyznyWydobyte z morza zwłoki gen. Sikorskiego przewieziono na polskim okręcie "Orkan" do Anglii. Podniosłe uroczystości żałobne odbyły się w katedrze westminsterskiej. Trumnę złożono na cmentarzu polskich lotników w Newark.
Doczesne szczątki generała powróciły do Polski, by spocząć na Wawelu wśród innych bohaterów narodowych i wieszczów "równych królom", dopiero w 1993 r., po pierwszych prawdziwie wolnych wyborach. Wcześniej komuniści, zwłaszcza w latach 80., zabiegali w ramach "kupowania" sympatii społeczeństwa o sprowadzenie Sikorskiego do kraju. Na próżno. Zgodnie z wolą rządu w Londynie generał mógł wrócić tylko do wolnej, niepodległej Ojczyzny. Do takiej, o jaką walczył całe życie i za jaką zginął.
Małgorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 2003-07-04